Coraz bardziej zwracamy uwagę na zdrową dietę i staramy się kupować naturalną, nieprzetworzoną żywność. Uważnie czytamy naklejki ze składem produktów spożywczych, starając się unikać tych, które zawierają podejrzanie brzmiące składniki lub których skład jest po prostu za długi. Podobnie postępujemy z kosmetykami, automatycznie odrzucając te zawierające parabeny, silikon, SLS i inne chemikalia, których nazw nawet nie potrafimy przeczytać. 

Brzmi znajomo, prawda? Czy Wam też się wydaje, że dbacie o siebie zarówno od zewnątrz, jak i od środka? Ja zawsze tak myślałam - wyobraźcie więc sobie jakie było moje zdziwienie, gdy po raz pierwszy znajoma mi osoba zapytała mnie o to, czy wiem, z czego składają się tampony. Zaskoczona niecodziennym pytaniem, zadanym w dodatku przez mojego chłopaka, automatycznie odpowiedziałam: jak to z czego? Z bawełny! No bo z czego innego mogłyby być zrobione?

Od kiedy pamiętam zawsze używałam tamponów tej samej znanej firmy, chowając rzucające się w oczy, pstrokate pudełko głęboko w szufladzie szafki w łazience (nie dlatego, że wstydziłam się tego, że mam okres - to zawsze było dla mnie najbardziej naturalną rzeczą - to opakowanie po prostu uderzało w mój zmysł estetyki). Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, by zmienić je na inne - dobrze spełniały swoją funkcję, były łatwo dostępne, a poza tym wiedziałam, na której półce ich szukać, więc ich zakup nie zajmował mi dłużej niż dwie minuty. Wcześniej też nie przyszło mi do głowy, by sprawdzić, z czego są wykonane. Teraz już wiem, że i tak nie miałabym możliwości tego zrobić, bo na próżno szukać na opakowaniu informacji o składzie i sposobie ich produkcji. Okazało się, że EMA (Europejska Agencja ds. Leków) nie wymaga od producentów tamponów i pozostałych artykułów higieny intymnej podawania składów ich produktów.

Pewnie w tym momencie, tak jak ja, zastanawiacie się jak to możliwe, że nie mamy możliwości sprawdzenia składu produktu, który trafia bezpośrednio do naszego ciała, produktu, którego przez całe życie zużywamy w ilości często znacznie ponad 10 tys. sztuk? 

Wyniki wyszukiwania w Google’u sprawiają, że oczy szybko robią się większe od pięciozłotówek - większość ogólnodostępnych tamponów, wkładek i podpasek nie dość, że wykonana jest w mieszanki syntetycznych włókien, takich jak rayon i poliester (każda z nas kojarzy chyba te cudowne plastikowe otoczki ułatwiające aplikację, prawda?), to jeszcze nafaszerowana substancjami takimi jak powstające w wyniku bielenia chlorem dioksyny, używane do tradycyjnych upraw bawełny pestycydy i herbicydy, sztuczne aromaty i barwniki. Do tego wszystkiego wystarczyło dodać informację o tym, że pochwa jest najbardziej chłonną częścią ciała (nawet bardziej, niż jama ustna!) i byłam gotowa na zawsze pożegnać się z dobrze mi znanym pstrokatym opakowaniem.

Tak powstała Your KAYA - z prostej potrzeby i chęci zaoferowania kobietom zdrowszej alternatywy.

Nasze produkty wykonane są z miękkiej, organicznej bawełny, posiadającej certyfikat GOTS (Global Organic Textile Standard) - najbardziej renomowany tej kategorii certyfikat na świecie. Brak sztucznych dodatków sprawia, że oddychają i zapewniają ochronę przed podrażnieniami. Łatwo ulegają rozkładowi, dzięki czemu nie szkodzą naszemu środowisku. Wybierając je, dbacie więc nie tylko o siebie, ale też o naszą planetę 💚

Dlaczego to dla nas aż tak ważne, aby być w pełni transparentnym i nie mieć nic do ukrycia? Bo uważamy, że #toxinsarenotforpussies. Bo wszystkie zasługujemy na coś lepszego.