Zawiłości odzieżowego języka

Czas czytania: 3 min

Kojarzycie firmy z ogromną liczbą pracowników, którzy siedzą w ogromnej przestrzeni, a po chwilę wytchnienia uciekają z kubkiem w dłoni do jednej z zatłoczonych kuchni? Na pewno kojarzycie. Otóż miałam przyjemność pracować w takiej korporacji. I czekać w kolejce do ekspresu wraz z ludźmi, z którymi współpracowałam - wypadało zatem od czasu do czasu zaaranżować jakąś pogawędkę, ewentualnie dać się w nią wciągnąć.

Co należy o mnie wiedzieć?

Po pierwsze: nie jestem mistrzem tak zwanych "small talków". Jestem raczej mistrzynią utrzymywania rozmówcy w pełnej przemyśleń ciszy (ktoś mógłby rzec - niezręcznej ciszy). Po prostu nie umiem szusować między tematami, szukając punktu zaczepnego z daną osobą. Po drugie: jestem typem obserwatorki. A jako że sama mówię niewiele, mam szansę dużo usłyszeć.

Papugi w kolibrach

W jednej ze wspomnianych zatłoczonych kuchni, często miewałam okazję przysłuchiwać się małym pogawędkom oraz zupełnie poważnym "rozkminom" życiowym. Ktoś był na melanżu. Ktoś spodziewa się dziecka i pierwszy raz był przy badaniu USG. Ktoś rozstał się z kobietą w ostatni weekend. A ktoś jeszcze inny w tym czasie obejrzał wyjątkowo zabawny stand up, który postanowił streścić znajomym podczas obiadu... Jest natomiast pewna kategoria rozmów, która fascynuje mnie najbardziej. Są to kobiece pogawędki. Kobiece, czyli takie, w których uczestniczą dwie lub więcej kobiet. Takie, w których ja nie umiem uczestniczyć. Fenomenem takich sytuacji jest fakt, że kobiety nie muszą nawet pamiętać swych imion. Ale że jedna w piątek dwa tygodnie temu miała super bluzkę w kolibry, a ta druga akurat w ten sam piątek kolczyki, które idealnie by tę bluzkę uzupełniły... oho! "Czeeeeeść! To jak tam, kiedy mi bluzkę pożyczasz?".

Kobiecy bełkot czy męska ignorancja?

Pewnego razu usłyszałam, jak jeden z mężczyzn mówi do swojego znajomego przy kawie: "Ale trajkoczą! Aż głowa boli. I ani słowa z tego nie rozumiem.". Zorientowałam się, że te dwie kobiety faktycznie używają nietypowych słów, których nie słyszy, nie używa się często. Zaczęłam się zastanawiać, skąd właściwie znam ich znaczenie. Przecież mama, ucząc mnie pierwszych słów, nie mówiła "to ala, ala ma kota... i reglanowe rękawy w swoim antracytowym trenczu". Zwolenniczką kupowania online nie jestem, w sklepach produkty nie są tak pieczołowicie opisane. Skąd więc wiem czym jest podwójny karczek lub buty typu monkstrap?

A może to wcale nie jest tajemna wiedza z planety Wenus? Postanowiłam zgłębić temat. Zrobiłam listę siedmiu losowo wybranych słów, w których poukrywałam po dwa takie "smaczki". Poprosiłam znajomych (a oni poprosili swoich znajomych) o wpisanie definicji słów. Wniosek, który mnie nie zaskoczył - dziewczyny są lepiej zorientowane w temacie. Wniosek, który mnie zaskoczył - zdarzają się mężczyźni, którzy nie dali się zagiąć nawet opisem czapki typu newsboy cap. Ooo! To już nie są te czasy, w których na wyraz "zalotka" robili wielkie oczy i bezradnie wzruszali ramionami!

Ostatni wniosek z tego eksperymentu: obydwie grupy - mężczyźni i kobiety prześcigają się w kreatywności. Nikt nie poddaje się, jeśli nie wie. I to mi się bardzo podobało.

Możemy być z różnych planet, ale poczucie humoru to samo :)

Zobaczcie same - oto top 10 odpowiedzi (niektóre są poprawne, ale mimo to warte uwagi):

1) Podwójny karczek - swego czasu w pewnych kręgach modne było zakładanie kilku koszulek polo naraz i wtedy wyglądało to jak kołnierzykowa incepcja. Tak, dwie koszulki polo zdecydowanie dawały efekt podwójnego karczku.

2) Reglanowe rękawy - rękawy z dużą ilością klamerek i zaszywek, ewentualnie takie z suwakami do łokcia.

3) Buty typu monkstrap - nazwa tych butów brzmi jak obuwie z gier. Coś jak Sandały Mnicha (+10 do wykrywania pułapek!).

4) Sztyblety - wysokie buty do jazdy konnej.

5) Czapka typu newsboy cap - krój czapki podobny do czapek, które robiło się z gazet w dzieciństwie (bardziej kapelusz?).

6) Nauszniki - to proste! Jak duże słuchawki. Tylko bez kabla i muzyki. No i bardziej puchate.

7) Plisa - nachodząca fałda materiału wyglądająca, jakby ją ktoś docisnął żelazkiem.

8) Trencz - płaszcz przeciwdeszczowy, często do kostek.

9) Tweed - wesoły taniec-połamaniec.

10) Spódnica ołówkowa - szara spódnica.

Oczywiście, że nie był to super poważny eksperyment. Żadne hipotezy nie zostały potwierdzone lub obalone. Prawdopodobnie gdyby ktoś podsunął mi test z kontrolek w aucie, również sromotnie bym się skompromitowała, zważywszy na fakt posiadania prawa jazdy od 10 lat :) Jednak pewna rzecz nasuwa mi się na myśl - mężczyzna, nawet jeśli wie, co to znaczy "fuksjowy", w rozmowie powie raczej "różowy". Kobieta natomiast częściej okrasi opis najnowszej zdobyczy jakimś nietypowym słowem. Im rzadziej spotykane, tym lepiej. A drugiej wcale to nie zdziwi.

Tekst: Paulina Pomaska
Ilustracja: Jarek Danilenko

Higiena intymna dla świadomych kobiet