Trudny okres dla reklamy #mensTRUEacja

Czas czytania: 3 min

Długowłose dziewoje pląsające wśród traw na tle wodospadu. Romantyczka biegająca po łące w samej koszulce i śnieżnobiałych figach. Prawdziwa dama dumnie krocząca wśród zwiewnych tkanin, wprawianych w ruch przez jej koleżanki. Nie, to nie klip do indie rockowego kawałka z 2010 roku. To kilka scen ze spotów telewizyjnych zachęcających kobiety do zakupu artykułów higienicznych.

Sposoby przedstawiania kobiet w reklamach to temat równie długiej, co drażliwej dyskusji. Wizerunek miesiączkującej kobiety jest tylko jednym z jej rozdziałów, ale tym razem, ze względu na naszą profesję, skupimy się właśnie na tym zagadnieniu. Nie bez powodu zaczęliśmy też od koncepcji artystycznej, którą da się w pewien sposób obronić. Okres to naturalna sprawa, więc pokazywanie kobiet w otoczeniu przyrody wydaje się dobrym pomysłem. I byłoby nim, gdyby prosty komunikat „taka jest natura kobiety” nie został zmitologizowany, zastąpiony przez uduchowione frazesy. Kobiecość bliska naturze i tańce natchnionych niby-rusałek to zupełnie dwie różne rzeczy.

Ale przecież widzieliśmy już bardziej karykaturalne koncepcje. Na przykład grupę kobiet, które radośnie wyśpiewują, prezentując nowy układ taneczny, że u nich wszystko na tip-top. W tym wypadku podpaska, niczym czarodziejska różdżka, zamienia uciemiężoną dziewczynę, która nie chce dołączyć do radosnego grona ze względu na okres, w kolejną gwiazdę estrady. Ten magiczny, dobroczynny wpływ podpasek i tamponów na miesiączkującą kobietę, która dzięki nim odkrywa w sobie pokłady energii i uwielbienia dla samej siebie, jest motywem pojawiającym się w reklamach niezwykle często.

Innymi obszarami wrażeniowymi, eksploatowanymi przez twórców reklam i producentów artykułów higienicznych dla kobiet, są bez dwóch zdań swoboda i lekkość. Mamy dziewczyny wijące się w białej pościeli, bujające się na huśtawce, wesoło dokazujące w swoich pokojach, zawsze rozanielone i wypoczęte. A wszystko to oczywiście w slow motion, na tle pastelowych, pięknie urządzonych wnętrz lub urokliwych krajobrazów, aby w efekcie zbliżyć się jak najbliżej do wytworów branży beauty. Z jednej strony jest to zrozumiałe – grupa docelowa przywiązuje dużą wagę do estetyki (my również!). Z drugiej strony nie dziwi jednak fakt, że tak skrajnie optymistyczne, iście rozkoszne podejście do tematu, na dobre się przejadło i zaczęło wprawiać w zakłopotanie.


Sama wiesz najlepiej. Tampon nie sprawi, że poczujesz się błogo, lekka niczym piórko, gotowa do włożenia rozkloszowanej sukienki lub przechadzania się tu i ówdzie w białych majteczkach. Tampon to środek sanitarny, który ma ci służyć w jasno określonym celu i być bezpieczny dla twojego zdrowia. Dlatego wszelkie próby ukrycia właściwego przeznaczenia tego typu akcesoriów kończą się fiaskiem.

Na koniec coś, co boli chyba najbardziej – niebieski żel zamiast czerwonego płynu. Mało która kobieta na jego widok nie pomyślała z rozbawieniem: „Ach, a więc tak to wygląda!”. Dopiero w ubiegłym roku jedna z marek odważyła się jako pierwsza odstąpić od tej niepisanej zasady, dzięki czemu zyskała prawdopodobnie taką samą liczbę zwolenników, jak i przeciwników. Było to jednak nie lada wydarzenie! Od tamtej pory jeszcze częściej zadajemy sobie pytanie: dlaczego strużka krwi wzbudza takie emocje? Dzisiaj, gdy seksizm w reklamie jest tępiony, ale nadal epatuje ona cielesnością, w dosłowny sposób przedstawia objawy przeziębienia, różne rodzaje bólu i inne „niewygodne” kwestie? Nie trzeba powtarzać, że robienie z okresu tematu tabu, jest krzywdzące dla kobiet – wywołuje w nich niezrozumiałe poczucie wstydu za coś zupełnie oczywistego i starego jak Matka Ziemia.
 
Na szczęście w ostatnich latach jesteśmy świadkami pewnej poprawy sytuacji. Wystarczy wspomnieć głośną kampanię #LikeAGirl, podchodzącą do tematu holistycznie – nawiązującą do stereotypów, a także społecznych i kulturowych nierówności między kobietą i mężczyzną. W reklamach, również tych dotyczących miesiączki, coraz częściej pojawiają się dziewczyny silne, pewne siebie, nierzadko utalentowane. Nawiązuje się do ich aktywności i pasji – tutaj okres mógłby być przecież przeszkodą, ale nie jest. Tak zwyczajnie. Bo nie trzeba się nad nim rozczulać, nie trzeba go ukrywać. Po prostu jest i już. Dlatego jesteśmy zdania, że o rzeczach naturalnych powinno mówić się w naturalny sposób. Wtedy czujemy się swobodnie i lekko.

Higiena intymna dla świadomych kobiet