Your KAYA - Higiena intymna dla świadomych kobiet

Czas czytania: 4 min

Postanowienia noworoczne - czy w ogóle mają sens?

Koniec roku to moment naturalnie nasuwających się podsumowań i... postanowień poprawy. Tylko czy akurat teraz te podsumowania i ambitne plany są potrzebne?

Czas czytania: 4 min

Bożonarodzeniowy klimat mija, w sklepach zaczynają się poświąteczne wyprzedaże, zastanawiam się, czy i jeśli tak, to gdzie i z kim wybrać się na Sylwestra i jak to się stało, że ostatni rok minął tak szybko. Przecież dopiero co zapisałam sobie w telefonie postanowienia: pić mniej alkoholu, napisać dużo pracy magisterskiej i nauczyć się robić kiszonki. Tymczasem na początku grudnia (niby już trzeźwiejąc) po piwku ze znajomymi, spadłam z hulajnogi i połamałam kości twarzy, a kiedy dostaję maila od promotorki, wpadam w panikę. Muszę wspominać, że o kiszonkach zdążyłam zupełnie zapomnieć?

Na szczęście już od kilku lat postanowienia traktuję jako cele niekoniecznie do wykonania w tym roku. Fajnie byłoby, gdyby wszystko w życiu szło zgodnie z planem, ale czasem życie znacznie ten plan przerasta. Na początku tego roku nie wyobrażałam sobie, że zmienię pracę na tak cudowną jak kontakt z klientkami Your KAYA i że złapię jeszcze jedno przyjemne zlecenie do robienia po pracy, co dodatkowo podreperuje mój budżet. Nie pomyślałam też, że piąty semestr studiów z praktykami zaskoczy mnie planem zajęć obejmującym prawie każdy weekend przez 3 miesiące i że jakimś cudem przy tym szaleństwie znajdę jeszcze czas na spotykanie się z kimś. Ale nawet gdyby życie toczyło się teraz podobnie jak rok temu, to czy na pewno zdążyłabym wykonać wszystkie moje plany?

Lista moich postanowień i podejście do niej zmieniało się przez lata. Nie zawsze czułam, żeby postanowienia były naprawdę “moje”. Chciałam w końcu nauczyć się nakładać makijaż, być bardziej aktywna fizycznie, zrzucić tłuszcz z ud i brzuszka. Tych, co mnie znają rozśmieszy zapewne ten “tłuszcz”, bo nawet pielęgniarki w szpitalu sugerują, że wyglądam, jakbym miała niedowagę. Zajęło mi znacznie więcej niż rok, żeby uświadomić sobie, że ten tłuszcz na udach i brzuszku nie musi mi przeszkadzać, że nie muszę nakładać makijażu (ani stanika), nawet idąc na wesele, i że aktywność fizyczna ma przede wszystkim sprawiać przyjemność, a taka wymuszona wcale niekoniecznie będzie sprzyjać zdrowiu.

Nie jest wcale łatwo odróżnić, które postanowienie wynika z naszych potrzeb, a które z tego, co pozornie wygląda na nasze pragnienia, a tak naprawdę jest raczej projekcją oczekiwań innych. Projekcją, bo to nawet nie muszą być rzeczywiste oczekiwania partnera/partnerki, przyjaciół, rodziny, uczelni czy pracodawcy, tylko fakt, że nam się wydaje, że ktoś od nas czegoś oczekuje. Że schudniesz/przytyjesz, że rzucisz alkohol/papierosy/mięso, że zadbasz o makijaż i elegancki ubiór, że nie spóźnisz się z oddaniem pracy magisterskiej czy że nauczysz się nowego języka.

Jasne, czasem ktoś naprawdę czegoś od Ciebie oczekuje: rodzice, że będziesz wyglądać i zachowywać się tak, jak oni by chcieli, partner(ka), że będziecie spędzać razem więcej czasu, lekarz, że schudniesz czy przytyjesz albo odstawisz używki, promotor, że będziesz trzymać się wyznaczonych terminów. Część z tych oczekiwań na pewno ma służyć Twojemu dobru lub przynajmniej Twoim relacjom z tymi osobami, ale czy wszystkie?

Czy rzeczywiście priorytetem w Twoim życiu jest wyglądanie tak, żeby mama to pochwaliła? Czy nauka nakładania makijażu jest dla Ciebie niezbędna? Czy cellulit na udach naprawdę utrudnia Ci życie? Czy opóźnienie w pisaniu magisterki to ujma na honorze? Czy to dobry pomysł rzucać palenie albo alkohol tuż przed stresującą sesją egzaminacyjną? I czy przy milionie planów starczy Ci czasu na naukę języka?

Gwarantuję, że odpowiedź na wiele podobnych pytań o sens postanowień brzmi: “Nie, niekoniecznie”. Nie potrzebujesz narzucać sobie jakiegoś wzorca wyglądu czy zachowania, oddanie pracy dyplomowej po pierwszym terminie prawdopodobnie nie zniszczy Ci życia, no i możesz na spokojnie zaplanować ograniczenie papierosów, alkoholu czy niezdrowego jedzenia zamiast zakazywać sobie tego z dnia na dzień.

To wszystko może brzmieć, jakbym uważała, że postanowienia noworoczne są bez sensu i nie warto na siebie nakładać takich ograniczeń. Moje zdanie na ten temat jest jednak raczej bliższe stwierdzeniu, że czasy, w których żyjemy, sprawiają, że i tak nie mamy lekko (przez cały rok). W mediach widzimy głównie nienaturalnie przepięknych ludzi (dopiero powoli zaczyna się to zmieniać), na Facebooku i Instagramie znajomi chwalą się uzyskanymi dyplomami, małymi dziećmi, zagranicznymi podróżami czy lunchami z wegańskich restauracji. Skoro otaczają Cię same wspaniałe wieści, to możesz mieć wrażenie, że nie nadążasz, bo wszyscy są od Ciebie piękniejsi, kończą studia w terminie, robią karierę, biorą ślub, a w dodatku mają czas i pieniądze na wyjazd do Tajlandii i na pewno są w świetnej kondycji psychicznej. Tylko Ty zostałaś w tyle i musisz w końcu zacząć regularnie chodzić na siłkę, zacząć psychoterapię, znaleźć partnera/partnerkę, przestać jeść w fast foodach i palić papierosy, a wtedy na pewno będziesz usatysfakcjonowana swoim życiem.

Totalnie popieram aktywność fizyczną, zdrowe jedzenie, dbanie o siebie i szukanie wartościowych relacji! Tylko czy na pewno fakt, że nadal nie wyglądam jak gwiazda Hollywood, nie chce mi się ćwiczyć regularnie, nie wyłączyłam nabiału z diety i nie napisałam magisterki jest dobrym powodem, żeby spędzić koniec roku zdołowana, że w tym roku znowu nie udało mi się tyle rzeczy, obiecując sobie, że w przyszłym roku ogarnę znacznie więcej? Nie lepiej pozwolić sobie być nieidealną, mentalnie pogłaskać siebie samą po głowie i stwierdzić: “Ten rok nie był wcale lekki, ale dałaś radę!”?

Może jak zwykle nie udało mi się spełnić moich postanowień, za to od 1 stycznia co wieczór aplikacja przypominała mi, żeby zapisać, za co jestem dziś wdzięczna. Nie udało mi się tego robić codziennie, aplikacja zarejestrowała lekko ponad 300 notatek, ale w Sylwestra chętnie przejdę przez wszystkie po kolei. Bo czy nie lepiej skupić się na tym, co dobrego się w tym roku wydarzyło, zamiast martwić się, że znów nie udało się wypełnić kilku postanowień?

Więc jeśli zdecydujecie się na noworoczne postanowienia, to życzę Wam, żeby był jak najbardziej ciałopozytywne i wyrozumiałe, no i żebyście miały głębokie przekonanie, że naprawdę chcecie je realizować dla swojego dobra. Powodzenia!

Cudownego roku życzy cała ekipa Your KAYA! 🎆🍾🥂

Tekst: Asia Lewicka, Ilustracja: Jarek Danilenko

Gdyby coś, to wiesz

Wchodź bez pukania, ściągaj buty i zakładaj ulubione kapcie. Jeśli myślisz, że w temacie miesiączki nic już nie jest w stanie cię zaskoczyć, zdziwisz się!

footerLogoDesktopfooterDesktopFullLogo
footerInstagramIcon2xfooterFacebookIcon2x

Napisz do nas [email protected]

Metody płatności

Obsługujemy wszystkie popularne metody płatności, wybierz tę, która odpowiada Ci najbardziej!

payuLogoDesktop
visaLogoDesktop

Daj do siebie napisać, będzie nam miło!