PMS, czyli wszystko nie tak

Czas czytania: 2 min

„Pewnie ma okres…” – istnieją spore szanse na to, że kiedy nieprzychylny obserwator zauważy u Ciebie oznaki gorszego humoru, głównie rozdrażnienia, z jego ust padnie właśnie to kąśliwe stwierdzenie. Nic bardziej mylnego. Okres dopiero się zbliża.

Co to takiego?

Choć większość z nas już dawno odszyfrowała skrót PMS (ang. premenstrual syndrome), my zrobimy to jeszcze raz. Oznacza on zespół psychicznych, emocjonalnych i fizycznych objawów poprzedzających pojawienie się miesiączki. Jeśli na około siedem dni „przed” na przykład wzruszasz się z byle powodu, stajesz się niespokojna lub wyjątkowo często zaglądasz do lodówki, najprawdopodobniej należysz do 85% kobiet, których dotyczy ten problem. Najprawdopodobniej, bo naukowe debaty na jego temat jeszcze nie dobiegły końca. Co więcej, od 3 do 5% z nas cierpi na cięższą odmianę PMS – PMDD, przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne, które wymagają konsultacji z ginekologiem i indywidualnej kuracji.

Co za tym stoi?

Większość badaczy zgadza się co do tego, że przyczyną PMS są między innymi zmiany hormonalne, a dokładniej indywidualna wrażliwość na większe bądź mniejsze ilości estrogenu i progesteronu we krwi. Te z kolei wpływają na system nerwowy, a tym samym samopoczucie, zachowanie czy wygląd. Przede wszystkim dlatego, że ich wahania zaburzają produkcję i przyswajanie serotoniny oraz związku chemicznego o nazwie GABA (kwasu gamma-aminomasłowy). Zbyt mała dawka hormonu szczęścia w tygodniu poprzedzającym miesiączkę może być powodem zmęczenia, bezsenności, a nawet doprowadzić do depresji. W tym samym czasie substancja GABA robi co może, by regulować poziom stresu, ale często uniemożliwia jej to zmienne stężenie progesteronu. I popularna „chandra” gotowa.

Jak się przed tym bronić?

Na szczęście istnieją sposoby na łagodzenie dolegliwości związanych z PMS (i nie mamy na myśli tylko słodyczy :)). Przede wszystkim postaraj się zrelaksować. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić? Nawet jeśli w kryzysowym momencie wyda Ci się to niemożliwe, w walce z wzmagającym się poczuciem lęku lub irytacji mogą pomóc medytacja, joga lub masaż. Podobnie działają wszelkie aktywności fizyczne, na przykład bieganie, podczas których Twój organizm wyprodukuje dodatkowe ilości serotoniny. Warto również pamiętać o odpowiedniej diecie. Na około półtora tygodnia przed miesiączką powinno się wzbogacać ją między innymi o produkty bogate w magnez, żelazo, wapń, błonnik i witaminy A, B6 oraz E. Pamiętaj też o tym, żeby pić więcej wody.

A jeśli to nieprawda?

Część naukowców uważa napięcie przedmiesiączkowe za sztuczny twór, powstały wskutek burzliwych przemian społeczno-kulturowych. Jeszcze do niedawna dobrze prowadząca się kobieta  musiała uchodzić za łagodną i opiekuńczą. Huśtawka nastrojów i podniesiony głos nie były mile widziane, nie wspominając o tym, że menstruacja stanowiła temat tabu. Zdaniem niektórych popularny PMS nie istnieje, a wszystkie jego oznaki przypisywane są temu, że współczesna kobieta jest po prostu zmienna i nieprzewidywalna. Dla nas największe znaczenie ma nasze samopoczucie, a nie to, jak inni jego zmianę nazywają. Dlatego po prostu raz w miesiącu dajemy sobie trochę więcej luzu i jednoczymy się z innymi kobietami – bo kto, jeśli nie one, są w stanie zrozumieć nas w tym czasie.

Higiena intymna dla świadomych kobiet