Od mchu po tampony z bawełny organicznej

Czas czytania: 2 min

Żyjemy w bardzo przyjaznych okresowi czasach – mamy zawsze pod ręką swoje ulubione podpaski lub tampony, a jeśli się skończą, musimy tylko wybrać się po nie do sklepu lub zamówić je przez internet. Przebieramy w nich, dopasowujemy według rozmiarów, chłonności i designu opakowań. A nasze prababki? W tej sytuacji raczej nie użyłyby zdania „Kiedyś to było lepiej”.

Historia środków higienicznych, jakie znamy obecnie, wcale nie jest tak długa, jak by się mogło wydawać. Przez wiele lat kobiety musiały radzić sobie same, a kiedy wynalazki objęły też i tę kategorię, rozwiązania wymagały ciągłych usprawnień. Dodajmy do tego jeszcze zabobony oraz przyklejone okresowi łatki diabelskości i grzechu. Menstruacja przed przełomem XX/XXI wieku nie należała do najłatwiejszych (i jest to bardzo delikatne określenie).

Jak Atena znosiła okres?

Starożytne Greczynki dla higieny i wchłaniania krwi podczas miesiączki używały owiniętych w materiał kawałków drewna, z kolei Rzymianki – zwiniętej wełny. Jak twierdzą niektórzy naukowcy, prototypem współczesnego tamponu mogły być też stosowane przez Egipcjanki zrolowane i zmiękczone liście papirusu lub płótna opatrunkowe, które wprowadzane do pochwy miały dodatkowo zmniejszać ryzyko zajścia w ciążę. Do momentu wynalezienia środków higienicznych, rolę tamponów i podpasek pełniły kawałki materiałów, trawa, mech, wata czy gąbki. Jednak oficjalne informacje na ich temat pojawiają się dosyć późno, bo dopiero w okolicach XIX wieku.

Ewolucja podpasek i tamponów

Gdy pod koniec dziewiętnastego stulecia część biednych i wiejskich kobiet wciąż nie nosiła bielizny i nie używała środków higienicznych podczas okresu, te w miastach nabywały lub tworzyły samodzielnie podpaski. Posługiwały się watą i serwetami, mocowanymi za pomocą pasków. Takie podpaski służyły wielokrotnie, mogły mieć nawet 60 cm długości, a do tego często ozdabiano je inicjałami właścicielki. 

Podczas I Wojny Światowej francuskie pielęgniarki stosowały bandaże z pulpy drzewnej, a w latach 20. XX wieku na popularności zyskał zupełnie nowy rodzaj podpasek: jednorazowe i mniejsze niż dotychczas. Wtedy zresztą też pojawiła się jedna z ich pierwszych reklam – i to w amerykańskim Vogue’u. Ten temat jednak na tyle gorszył przez kolejne lata, że dopiero w 1985 roku, pierwszy raz w historii, użyto w telewizji słowa „okres”. Był to spot reklamowy tamponów z udziałem Courtney Cox, znanej teraz głównie jako Monica z serialu „Przyjaciele”. Pod koniec lat 20. opatentowano też tampony: wynalazek kontrowersyjny, którego – niepotrzebnie zresztą – obawiali się i lekarze, i kobiety. Uważano, że są niezdrowe, że powinny z nich korzystać tylko mężatki, że mogą przerwać błonę dziewiczą. Były one jednak na tyle praktyczne i wygodne, że ich czas świetnie zszedł się ze zmianami społecznymi, m.in. gdy w związku z II Wojną Światową kobiety masowo poszły do pracy. Dekadę po uśmierceniu wielorazowych podpasek wynalezione zostają kubeczki menstruacyjne. Najpierw były dość twarde i toporne, potem zamieniono ich materiał na miękką gumę, jednak nie odniosły sukcesu i wkrótce na jakiś czas zaprzestano ich produkcji.

Kolejne lata to unowocześnianie obecnych już środków higieny: w latach 30. tampony zyskują aplikator, a w 40. te bez niego stają się sprasowane i rozprężają się jedynie w pochwie. Około 1969 roku następuje koniec pasków menstruacyjnych – podpaski dostają warstwę kleju, a w latach 90. skrzydełka. W latach 80. znów produkuje się kubeczki, ale tym razem w lepszej formule.

Następny krok: higiena bez toksyn

Dziś całe szczęście nie musimy martwić się o to, czy będziemy miały jak poradzić sobie z krwią miesiączkową, bo wszystko jest o wiele prostsze. Kobiety mają ogromny wybór, a środki higieniczne są bardziej chłonne, mniejsze, wygodniejsze, jednorazowe. Nie przeszkadzają w życiu, zupełnie ich nie czuć.

W KAYA poszliśmy o krok dalej – nie tylko stworzyliśmy bezpieczne tampony ze stuprocentowej organicznej bawełny, bez toksyn, barwników i syntetycznych dodatków, ale też umożliwiliśmy samodzielne wypełnienie własnych opakowań, które dostarczamy prosto pod drzwi. To rozwiązanie jest zdrowe dla kobiet i ekologiczne dla świata. Kto wie, może takie połączenie będzie właśnie kolejnym istotnym krokiem w historii środków higienicznych?

Higiena intymna dla świadomych kobiet