Czy mężczyźni mogą być feministami?

Czy mężczyźni mogą być feministami?

Feminizm spotyka się z wieloma krzywdzącymi stereotypami: nienawiść do płci przeciwnej, a nawet nieatrakcyjność (sic!), które w zderzeniu z rzeczywistością okazują się nieprawdą. Jednym z nich jest też to, że mężczyźni nie mogą być feministami. To jak w końcu jest: mogą czy nie?

Pierwsza, druga, trzecia fala feminizmu, feminizm radykalny, liberalny albo chrześcijański, a nawet w wersji eko. Jest tyle twarzy i odmian ruchu, że można się w tym wszystkim pogubić. Ale jeśli ktokolwiek wciąż myśli, że feminizm równa się nienawiść do mężczyzn i dążenie do świata z „Seksmisji” Machulskiego, jest w błędzie i dał się złapać pułapce stereotypów. Feminizm jest czymś zupełnie innym i o coś innego walczą kobiety na całym świecie.

 

Czyli czym jest feminizm?

Chociaż pojęcie powstało dopiero w XIX wieku, sam feminizm kształtował się już sto lat wcześniej, w czasach rewolucji francuskiej i miał bardzo burzliwą historię. Niezależne jednak od wybranej fali czy obranego kierunku, są rzeczy, które się w nim powtarzają. To równość płci, prawo do decydowania o sobie, szacunek, świadomość tego, że wciąż kobiece prawa nie są takie same, jak męskie i dalej potrzeba emancypacji (np. w przypadku płac). To zwalczanie przemocy, dyskryminacji i seksizmu.

Czarny protest, ruch Dziewuchy Dziewuchom, publikacje dziewczyńskich magazynów i wiele innych sprawiły, że w ostatnich latach w Polsce zwiększyła się świadomość na temat poglądów feministycznych oraz więcej kobiet otwarcie utożsamia się z feminizmem. Ale nie tylko one, bo to samo dotyczy również i mężczyzn. Tak, nie trzeba być kobietą, żeby być feministą!

 

Feministów jest coraz… więcej!

Wielu znanych mężczyzn otwarcie przyznaje się do bycia feministami. Ryan Gosling, nagłaśniający nierówności płciowe w świecie filmu i jego kolega po fachu – Joseph Gordon-Levitt, Justin Trudeau – premier Kanady, który utworzył równy płciowo rząd, podobnie amerykański socjolog Michael Kimmel, poświęcający równouprawnieniu całe swoje wystąpienie na TED. Podkreślał w nim, że równość płci jest czymś, w co mężczyźni sami powinni chcieć wierzyć, bo to przynosi korzyści dla wszystkich. Jego argumenty przekonują nawet najbardziej nieprzekonanych: równość płci to szczęśliwsi mieszkańcy kraju, lepsza ekonomia i wykształcenie.

Do bycia feministą zachęca też Fundacja Feminoteka, która podkreśla, że mężczyźni w ruchu feministycznym są od zawsze i powołuje się na takie postaci, jak John Stuart Mill czy Bolesław Prus (wystarczy przypomnieć jego głośną książkę „Emancypantki”). Jak widać – mężczyźni nie tylko mogą, a wręcz powinni być feministami, bo to coś zupełnie dla nich naturalnego.

Pełne wystąpienie Michaela Kimmela na TED znajdziecie poniżej:

 

Jak być feministą?

Nie wystarczy samo głoszenie wszystkim wokół, że źle się dzieje w świecie kobiet, bo to tak jak mówienie, że ma się złamaną nogę, ale omijanie lekarza. Tutaj naprawdę pomoże działanie – partnerstwo, szacunek do płci przeciwnej, sprzeciwianie się nierównościom i wprowadzanie feministycznych poglądów w życie. Można jak najbardziej działać w prokobiecych organizacjach i brać udział w manifestacjach, jednak oczywiście nie jest to warunek konieczny.

 

Być albo nie być? 

Oczywiście, że być! Panowie popierający feminizm często obawiają się, że sami wzbudzą sensację i że ich postępowanie zostanie uznane jak celowe przymilanie się kobietom. Może tak być, jak z każdą inną sprawą – w końcu jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Dlatego bez względu na to, czy ktoś chce czy nie nazywać siebie na głos feministą, prawdziwym mężczyzną czy kimś innym – jeśli działacie w obronie praw kobiet oraz wyrównania nierówności i sprawiedliwość płci – działacie dobrze. W końcu feminizm jest dla każdego i nie nazewnictwo jest najważniejsze,  a realne działanie. I do tego Was właśnie zachęcamy panie i panowie. :)

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów